Spacer doliną Główny – Złotniczki – relacja z wyprawy

Spacer doliną Główny – Złotniczki – relacja z wyprawy

Dnia 24.03.2024 r. odbyła się kolejna nasza wycieczka z cyklu „Wyprawy z przyrodnikami”. Tym razem, wraz z grupą miłośników przyrody, wybraliśmy się w okolice Złotniczek. Termin wyprawy niemal zbiegał się ze Światowym Dniem Wody, obchodzonym dwa dni wcześniej – 22 marca. Jednocześnie nasz wspólny spacer postanowiliśmy włączyć do ogólnopolskiej akcji obywatelskiej „Wspólny Las”. Miejsca, które zamierzaliśmy odwiedzić, wydawały się odpowiednie dla połączenia problematyki obu tych wydarzeń. Mieliśmy tu i lasy i mokradła, strumyki, rozlewiska, a ostatecznym celem miała być rzeka Główna. Niestety, do samej rzeki nie udało nam się dotrzeć. Może plan był zbyt ambitny, może zbytnio się rozgadaliśmy, a może po prostu zbyt wiele nieoczekiwanych ciekawostek natrafiliśmy po drodze? 😉

Wystartowaliśmy o godzinie 12:00, spod przydrożnego krzyża w Złotniczkach. Przewodnikami byli członkowie Dzikiego Dziedzictwa: Maciej Jędrzejczak i Piotr Fonfara. Towarzyszyła nam też Kasia Włoch. Po krótkim wstępie na temat naszego stowarzyszenia, ruszyliśmy w kierunku jez. Złotniczki, nad którym mieliśmy nasz pierwszy przystanek. Tu Maciej przedstawił kilka gatunków roślin porastających murawy na skraju sosnowego lasu. Były tam m.in: krwawnik pospolity, bylica pospolita, kwitnąca maleńka wiosnówka pospolita, rogownica pięciopręcikowa, przetacznik bluszczykowy i pięciornik piaskowy – ten niestety jeszcze nie kwitnący.

Maciej "w akcji" nad jez. Złotniczki. Fot. Katarzyna Włoch.
Samiczka zwinki na murawie, nad jez. Złotniczki. Fot. Katarzyna Włoch.
Winniczek wśród liści pięciornika piaskowego. Fot. Katarzyna Włoch.

Następny przystanek zrobiliśmy nad brzegiem olsu, w pobliżu jez. Złotniczki. Niestety właściciel działki ogrodził część tego terenu. Zaobserwowaliśmy niekorzystne zniekształcenie i degenerację tego zbiorowiska roślinnego, m.in. usunięcie części martwego drewna i wycięcie części krzewów. Widok płotu w olsie nie zrobił na nas miłego wrażenia. Mimo to, zwróciliśmy uwagę na rosnące tu rośliny, drzewa i krzewy, jak olsza czarna, czeremcha zwyczajna, czereśnia, porzeczki, czarny bez, piżmaczek wiosenny, ziarnopłon… Piotr zwrócił uwagę na śpiew zięby – jednego z najpospolitszych ptaków naszych lasów. 

Nad brzegiem jez. Złotniczki. Fot. Maciej Jędrzejczak
Jez. Złotniczki. Fot. Maciej Jędrzejczak
Ols na skraju jez. Złotniczki. Fot. Maciej Jędrzejczak
Siatka ogrodzenia w olsie. Fot. Katarzyna Włoch.
Piżmaczek wiosenny. Fot. Katarzyna Włoch.

Z uwagi na wysoki stan wód, część zaplanowanej trasy była nie do przebycia – musieliśmy wspiąć się na zbocze i prowadzić wycieczkę skrajem pola i lasu. Była to jednak bardzo niewygodna droga. Zatrzymaliśmy się przy pięknych okazach wiązów szypułkowych. Stało się to pretekstem do poruszenia tematu „holenderskiej choroby wiązów”. Maciej z kolei, zwrócił uwagę na porastający pnie wiązów gatunek glonów z rodzaju Trentepolia, należących do zielenic (pomimo swego rdzawego zabarwienia). Z innych atrakcji tego osobliwego odcinka naszej trasy, warto wymienić grzyba – uszaka bzowego. Maciej opowiedział też o znaczeniu czarnego bzu w dawnych wierzeniach ludowych. Uwagę wielu uczestników przykuły pięknie kwitnące i tworzące nieprzebyte gęstwiny krzewy śliwy tarniny oraz masowo porastający jej gałęzie porost – złotorost ścienny. Maciej wyjaśnił, że nie jest on żadnym pasożytem a nieszkodliwym epifitem, w dodatku wyjątkowo pięknym. Inną niespodziewaną „atrakcją” była padlina sarny. Mogliśmy tylko domyślać się przyczyny jej śmierci.

Uciążliwy odcinek skrajem pola i lasu. Fot. Maciej Jędrzejczak.
Jeden z okazałych wiązów. Fot. Maciej Jędrzejczak.
Trentepolia na pniu wiązu. Fot. Maciej Jedrzejczak.
Grupa słucha Macieja opowiadającego o Trentepolii. Fot. Maciej Jędrzejczak.
Uszak bzowy na gałązce bzu czarnego. Fot. Katarzyna Włoch.
Maciej opowiada o złotoroście, o bzie i tarninie. Fot. Katarzyna Włoch.
Padlina sarny. Fot. Katarzyna Włoch.

Schodząc wreszcie ze zbocza, udało nam się odszukać czagę błyskoporka podkorowego na martwej brzozie. Pojawił się też na niej, głośno nawołujący  kowalik – prawdopodobnie upatrzył sobie którąś z widocznych dziupli. Błyskoporek tworzy na drzewach osobliwy owocnik pozorny, bezpłciowy – narośl, przypominającą zwęglone drewno. Właściwe owocniki ukrywają się zaś pod korą.  Znaleźliśmy się w pięknym, starym lesie liściastym – grądzie. Maciej i Piotr przedstawiali rosnące tu drzewa i krzewy. Na pniu innej brzozy dostrzeżono kolejne huby: pniarka obrzeżonego i hubiaka pospolitego a ponad nimi – na białej korze widoczne były ułożone w szereg otworki, zdradzające obecność żerowiska ogłodka brzozowca, jednego z największych naszych korników.

Uwagę wszystkich przykuły osobliwe, solidne betonowe pozostałości jakiejś budowli – być może pozostałości jakiegoś wiaduktu (?). W tym bardzo charakterystycznym miejscu postanowiliśmy zrobić sobie tradycyjną grupową fotkę.

Owocnik pozorny - bezpłciowy błyskoporka podkorowego. Fot. Katarzyna Włoch.
Piotr wskazuje na żerowisko ogłodka brzozowca. Fot. Maciej Jędrzejczak.
Owocnik pniarka obrzeżonego. Fot. Katarzyna Włoch.
Fragment grądu w okolicy betonowych pozostałości budowli. Fot. Katarzyna Włoch.
Pamiątkowa fotografia uczestników wycieczki. Fot. Maciej Jędrzejczak.
Tu chyba znaleziono fragmenty gniazda pszczół. Fot. Maciej Jędrzejczak.

Dalej droga wiodła skrajem kolejnego mokradła i olsu, otoczonego ogrodzeniem. Widoczne były ślady żerowania bobrów. Ktoś znalazł fragment gniazda pszczół – kawałek plastra, wykonany z wosku. Na uszkodzonym pniu jednej z przydrożnych olszy dostrzeżono kolejne okazy uszaka bzowego! Natomiast w dziupli, u nasady pnia, wychylił głowę pojedynczy okaz szerszenia, z pewnością samica, która założy nowy rój. Po chwili – sensacja! Jedna z pań (w emocjach nie spytałem o imię – prosimy o kontakt! Będzie Pani odnotowana jako odkrywczyni tego stanowiska!) wypatrzyła owocniki osobliwego grzyba – piestrzenicy. Spore rozmiary owocników, ich barwa, kształt oraz przede wszystkim siedlisko – wilgotny liściasty las – wskazywały na rzadką piestrzenicę olbrzymią. Kilka dni później  nasze przypuszczenia potwierdziła Basia Kudławiec – nasza specjalistka od grzybów, która zbadała pod mikroskopem zarodniki z pobranych fragmentów. 

Fragmenty olsu. Fot. Maciej Jędrzejczak (na górze) i Katarzyna Włoch (na dole).
Ślady żerowania bobra. Fot. Katarzyna Włoch.
Pień olszy z owocnikami uszaka bzowego. Fot. Katarzyna Włoch.
Zarówno uszak jak i szerszeń budziły spore zainteresowanie. Fot. Maciej Jędrzejczak.
Owocniki uszaka bzowego na olszy. Fot. Maciej Jędrzejczak.
Portret szerszenia. Fot. Piotr Fonfara.
Owocniki piestrzenicy olbrzymiej. Fot. Piotr Fonfara (oba zdjęcia)
Śródleśne mokradło. Fot. Maciej Jędrzejczak.

Następny przystanek zlokalizowany był już w okolicach kolejnego rozlewiska. W tym miejscu, podobnie zresztą jak przy poprzednim rozlewisku mogliśmy zobaczyć efekt działań, w ramach tzw. małej retencji – celowo usypany wał zapobiegający odpływowi wody. Niestety obiekt ten, zamiast podpiętrzania cieku, zupełnie blokował przepływ, co nie jest już chwalebne. W dodatku zalano w ten sposób cały spory fragment drogi… Piotr miał tu upatrzonego wiąza górskiego, bardzo już rzadki gatunek drzewa. Nieco wcześniej, Maciej wskazał na trzmielinę zwyczajną i zachęcał do sadzenia w ogrodach gatunków rodzimych. W tym miejscu, ze względu na czas, postanowiliśmy wracać. Dotarcie do rzeki Główny, okazało się być nieco zbyt ambitnym celem, wymagającym większej ilości czasu, albo większej samodyscypliny.

Zalany fragment drogi - skutek nieco nieprzemyślanej małej retencji. Fot. Maciej Jędrzejczak.
Pień młodego wiąza górskiego. Fot. Maciej Jędrzejczak.

Przy ścieżce, pod obcą w naszej florze śliwą ałyczą, zwaną „mirabelką”, podziwialiśmy skupisko kwitnących fiołków wonnych. Postanowiliśmy podejść nad brzeg sporego rozlewiska które, jak zapewniał Piotr, ma połączenie z jez. Biezdruchowo. Tu nieoczekiwanie natrafiliśmy na jajo łąbędzia – na lądzie, kilka metrów od brzegu. Jak się tu znalazło??? Być może zostało wykradzione przez lisa, lub jenota… Po chwili – kolejna niespodzianka! Na tafli wody pojawiła się para gągołów – kaczek gniazdujących w dziuplach drzew.

Grupa fiołków wonnych. Fot. Katarzyna Włoch.
Ślimak zaroślowy. Fot. Katarzyna Włoch.
Porzucone w lesie łabędzie jajo. Fot. Katarzyna Włoch.
Skraj sporego rozlewiska, po którym pływała para gągołów. Fot. Katarzyna Włoch.

Po wyjściu na szlak, Maciej postanowił podsumować dotychczasowe wrażenia z wycieczki. Dopytywał uczestników, co ich zdaniem było najciekawsze i najbardziej charakterystyczne dla tych okolic?

Powrotna droga wiodła głównie przez niezbyt ciekawe monokultury sosnowe. Przy drodze Maciej wypatrzył zaczynający kwitnienie okaz bzu koralowego, gatunek rodzimy ale obcy dla naszego regionu. W pewnym momencie natrafiliśmy na kolejne okazy piestrzenicy. Który to gatunek tym razem? – znowu pytanie do Basi 🙂

Maciej i gałązka bzu koralowego. Fot. Katarzyna Włoch.
Piestrzenica olbrzymia z drugiego stanowiska. Fot. Piotr Fonfara.

Na sam koniec mijaliśmy, położony na niewielkim wzgórku, stary bór z licznymi chrobotkami i mszakami oraz roślinami ciepło- i światłolubnymi. W koronie jednej ze starych sosen, wypatrzyliśmy gniazdo kruka, który po chwili opuścił gniazdo, spłoszony obecnością licznej grupy ludzi. Na skraju boru zarządziliśmy ostatni postój i odpoczynek zarazem. Przyjemną atmosferę, wśród malowniczego starodrzewu popsuł nam nieco widok stert gruzu, usypanego na skraju mokradła, po którym pływała para łabędzi niemych. Słychać było też i widać latające w głębi mokradła gęsi gęgawy. Hałdy gruzu skłoniły Macieja do podzielenia się przemyśleniami na temat niszczenia przyrody, przekształcania jej na potrzeby ludzi i konieczności zachowania i ochrony jej niezmienionych fragmentów, które zachowały się do dzisiaj. Negatywne emocje budziły także, mijane po drodze, ogrodzone i przekształcone na potrzeby i fantazje właścicieli, fragmenty olsów. Podobnie dominował brak zrozumienia i akceptacji w przypadku widoku ogrodzenia działek, zbudowanego do samej linii brzegowej.

Po dotarciu do miejsca zbiórki, na uczestników czekały prezenty, w postaci naszych przewodników po regionie. W tym miejscu nastąpiło też pożegnanie i podziękowania za wspólnie spędzony czas.

Do zobaczenia na kolejnej wyprawie! Wypatrujcie ogłoszeń! 🙂

Stary bór sosnowy. Fot. Katarzyna Włoch (na górze i środku) i Maciej Jędrzejczak (na dole).
Chrobotki z boru. Fot. Maciej Jędrzejczak.
Odpoczynek na skraju boru. Fot. Katarzyna Włoch.
Piotr wyjaśnia czym są galasy. Fot. Katarzyna Włoch.
Ładny widok psuła nam hałda gruzu. Fot. Maciej Jędrzejczak.
Para łabędzi niemych, na skraju rozlewiska. Fot. Katarzyna Włoch.
Ogrodzenia działek do samego jeziora. Fot. Katarzyna Włoch.
Gęś gęgawa na jez. Złotniczki. Fot. Katarzyna Włoch.

Dodaj komentarz