Popołudnie 14 października przyciągnęło nad Jezioro Kowalskie w okolicach Barcinka całkiem liczne towarzystwo …. Osoby te były ubrane terenowo, posiadały właściwe obuwie, były zabezpieczone na ewentualny opad deszczu i … posiadały koszyki! A to jasny znak, czego oczekiwały po wyprawie ogłoszonej jako spacer z grzyboznawcą! Spacer okazał się bardziej grzybo-poznawaniem, niż typowym grzybo-braniem, ale to jest ważne przygotowanie przed grzybobraniami, które będą obejmowały więcej niż kilka podstawowych gatunków 🙂 Wiedza jest kluczem do udanych i bezpiecznych grzybobrań!
I tak o godzinie 17 rozpoczęliśmy nasze grzybowe poszukiwania w pobliskim miejscu zbiórki lesie. Już pierwsze kroki poczynione pod drzewami zaowocowały ciekawymi obserwacjami. Oczom pierwszych znalazców grzybów ukazały się imponujących rozmiarów owocniki klejka czerwonawego oraz równie okazałe, ale kruszejące już owocniki gołąbków, inaczej surojadek o kolorowej skórce kapelusza, a na ściółce iglastej widoczne było mrowie grzybkowej drobnicy – pępownika przenikającego, inaczej twardziaczka kapuścianego, który zawdzięcza jedną ze swoich nazw gatunkowych zapachowi kiszonej kapusty, jaką wydzielają te drobne owocniki!
Inny akcent zapachowy tej części wycieczki stanowił owocnik muchomora cytrynowego, ten bowiem pachnie jak surowe ziemniaki, choć podczas naszej oceny węchowej zapach ten bywał kojarzony inaczej np. jako zapach rzodkwi. Tak to bywa niekiedy z zapachami grzybów, że różnym osobom różnie się one kojarzą, ja jednak przy tym muchomorze cytrynowym pozostałam dość ortodoksyjnie przy odczuciu jego woni jako piwnicy pełnej surowych (a nawet obranych) ziemniaków!
Ale dzień niezbyt długi już był przed nami, więc trzeba było pomykać dalej, aby dokonać kolejnych poszukiwań i kontynuować nasze wspólne poznawanie napotkanych owocników.
W pewnym zakątku bliżej brzegu jeziora zagrzybiło nam ładnie całkiem sporą liczbą owocników różnych gatunków.

Na początku ukazał się naszym oczom nie kto inny, tylko sam król naszych krajowych „śmiertelnych trujaków”, a mianowicie muchomor zielonawy, zwany też dawniej muchomorem sromotnikowym. Jako tak mocno zainteresowani i zafrapowani światem grzybowym, możemy przyswajać sobie piękne naukowe nazwy łacińskie napotkanych grzybów, a zatem – w przypadku muchomora zielonawego nazwa ta brzmi Amanita phalloides. Owocniki rzeczonego muchomora zielonawego wyrastały pięknym rzędem z piaszczystej gleby, lekko porośniętej trawą pod tamtejszym zadrzewieniem iglasto-liściastym, jako że tworzy on mykoryzę z licznymi gatunkami drzew. Po wyjęciu całego owocnika z podłoża wyraźnie było widać wszystkie jego ważne cechy morfologiczne, istotne dla rozpoznania gatunku i uniknięcia niebezpieczeństwa zbioru tych owocników przez pomyłkę z gąską zielonką albo zielonkawymi gołąbkami, np. gołąbkiem grynszpanowym. Muchomor zielonawy tworzy takiego typu owocniki, które we wczesnej fazie rozwojowej posiadają oba możliwe typy osłony:
– osłonę całkowitą chroniącą cały młodziutki owocnik (ta tworzy takie charakterystyczne jakby jajo, ukrywające wewnątrz bynajmniej nie żółtko ;-), a młodziutki owocnik muchomora),
oraz
– osłonę częściową chroniącą powstający pod kapeluszem hymenofor blaszkowy.
W dalszej fazie rozwoju owocnika, osłona całkowita pęka, uwalniając trzon i kapelusz, które stopniowo rosną do swoich rozmiarów docelowych, a pod kapeluszem pozostaje jeszcze osłona częściowa, która pęka wówczas, gdy kapelusz zaczyna się rozpościerać.
Po osłonie całkowitej pozostaje pochwa u nasady trzonu, a po osłonie częściowej pierścień na trzonie. I co ciekawe, na kapeluszu muchomora zielonawego często nie zobaczymy łatek! Osłona całkowita u tego muchomora jest na tyle spoista, że w większości owocników cała pozostaje u nasady i bardzo rzadko jej pozostałości są widoczne na kapeluszu. Znajomość tej cechy budowy owocnika muchomora zielonawego musi nas uczulać na widok zielonkawych owocników, aby nie dać się zwieść takim owocnikom bez łatek, a posiadającym jednak pochwę oraz pierścień (ten jest delikatniejszy i może szybciej odpaść!) – bo to jest muchomor zielonawy! Żadne próby smakowe nie będą skuteczne, bo muchomor ten jest smaczny! Więc dla muchomorów nie przeprowadzamy prób smakowych (tak jak możemy to robić dla gołąbków i mleczajów), bo smak nie wskaże nam „trujaka”, a poza tym smakując muchomora zielonawego już narażamy się na niebezpieczeństwo! Podobnie żadne czerniejące srebrne łyżeczki, czy inne zwodnicze „czary mary” nie uchronią nas przed pomyłką, tylko rzetelna, ugruntowana wiedza. Owocników o oliwkowozielonej skórce kapelusza, posiadających pochwę u nasady trzonu oraz pierścień (jeśli nie odpadł) nie zbieramy, nie próbujemy, a pozostawiamy w spokoju w lesie, pod drzewami, z którymi tworzy mykoryzę. Jeszcze jedno warto zaznaczyć, że muchomor zielonawy jest nieszkodliwy dla wielu drobnych zwierząt, np. ślimaków i owadów, natomiast dla ludzi jest śmiertelną trucizną, a główną odpowiedzialną za to substancją jest alfa-amanityna. Jeśli chcemy zbierać inne grzyby o zielonawym kapeluszu, gąski zielonki czy gołąbki o zielonkawym kolorze, musimy się dobrze z nimi zapoznać, zbierać owocniki za dnia w dobrej widoczności, z całym trzonem i uważnie się im przyglądać po zbiorze. Warto też zwrócić uwagę, aby nie zbierać owocników bardzo młodych, bo wówczas brak oglądu cech niewidocznych jeszcze u młodych owocników muchomora zielonawego, a obecność białej osłony całkowitej sprawi, że pomylimy je z młodziutkimi pieczarkami. A nawet tylko fragment owocnika tego najbardziej trującego muchomora stanowi dawkę śmiertelną, bez możliwości ratunku poza przeszczepem wątroby. Warto jeszcze zaznaczyć, że muchomor zielonawy może występować w odmianie białej Amanita phalloides var. alba oraz, że występuje jeszcze u nas tak samo trujący muchomor jadowity Amanta virosa – także o białych owocnikach, a analogicznych cechach budowy owocnika jak muchomor zielonawy.
Po tym dość długim wstępie, ale wydaje się, że potrzebnym ze względu na bezpieczeństwo grzybobrań grzybów blaszkowych, wspomnę jeszcze o innych napotkanych na naszej wycieczce gatunkach grzybów.
Dość powiedzieć, że nie brakło nam kolorów, więc od różowych owocników Mycena rosea czyli grzybówki różowej (trującej), poprzez zielonkawoniebieskie owocniki pierścieniaka grynszpanowego Stropharia aeruginosa (raczej nie polecany do jedzenia) do fioletowych owocników lakówki ametystowej Laccaria amethistina (jadalnej), mieliśmy feerię barw wśród grzybowych owocników.
Ciekawostkę stanowiły także owocniki rumieniaka gromadnego, zwanego inaczej bruzdniczkiem gromadnym Rhodocybe gemina = Clitopilus geminus. Ten mykoryzowy grzyb tworzy dość krępe i masywne owocniki blaszkowe o kapeluszach w kolorze beżowawym do cielistoróżowawego. Posiada charakterystyczne cechy mikroskopowe oraz różowawy wysyp zarodników. Jest to istotne dla potwierdzenia rozpoznania, bo w zależności od warunków: czy sucho, czy mokro, czy owocniki młodsze, czy starsze, mogą one dość różnie wyglądać pod względem barw kapelusza, choć pokrój owocników jest zawsze dość charakterystyczny.
A zaczęliśmy naszą tamtejszą przygodę od rosnących przy pniu drzewa owocników trującej i gorzkiej maślanki wiązkowej Hypholoma fasciculare, a potem to już w większości towarzyszyły nam grzyby trujące np.: brązowe zasłonaki Cortinarius sp., biały strzępiak ziemistoblaszkowy Inocybe geophyla, jeżoskórka (dawniej czubajeczka) ostrołuskowa Echinoderma asperum ze spiczastymi łuskami na kapeluszu i nieprzesuwalnym pierścieniem na trzonie, a także gąska żółtobrunatna Tricholoma fulvum, ziemistoblaszkowa Tricholoma terreum oraz +/- gąska gołębia Tricholoma columbetta. Jeden zagadkowy owocnik o szarym kapeluszku, białych, nie różowiejących blaszkach i długim trzonie okazał się być zapewne ciemnobiałką Melanoleuca sp.
Kto chętny rozpoznać na fotografii opisane wyżej grzyby z naszego spaceru?


Później znaleziona została jeszcze piestrzyca kędzierzawa Helvella crispa, a podczas drogi powrotnej ukoronowanie naszej wycieczki stanowił, znaleziony przed jednego z młodszych uczestników, gwiazdosz potrójny Geastrum triplex! To znalezisko, jak również i te z pozostałych, które są oznaczone do gatunku, zostaną wpisane do Bazy Danych o Regionie!


Kończyliśmy nasze grzybo-poznawanie przy latarkach i czołówkach, które także mieli zapobiegliwi i przewidujący bieg wydarzeń uczestnicy wycieczki!


Po powrocie do domu nastawiłam wysypy zebranych owocników, ciemne na białej kartce papieru, a białe na kartce pomarańczowej, na zdjęciach można zobaczyć, jak niektóre z tych wysypów ładnie wyszły 🙂

Ciemne wysypy (cykl od początku do końca):



Jasne wysypy (jak wyżej, od początku do końca):



Zapraszamy wszystkich chętnych zapoznawać się ze światem grzybów na wszelkie kolejne grzybowe wydarzenia, a już niedługo w piątek i sobotę organizujemy wystawę grzybów!
Wszystkich chętnych zapraszamy do Urzędu Miasta i Gminy w Pobiedziskach, w dniach 24.10.2025 od godziny 17 do 19 oraz 25.20.2025 od godziny 9 do 11 🙂