21 września, po raz trzeci odbył się spacer w formule: „Zaproś nas do siebie”. Tym razem do swojej małej ojczyzny zaprosiła nas Izabela Skawińska-Luther. Idea tej formuły wypraw zakłada, że zwracamy uwagę uczestników na walory, zagrożenia oraz wyzwania dla lokalnej przyrody, krajobrazu, walorów kulturowych. Spotkanie takie odbywa się na zaproszenie kogoś z naszych sympatyków. Wspólnie ustalamy miejsce i czas a całe wydarzenie podzielone jest na dwie części: terenową i kameralną.
W przydrożnym zadrzewieniu
Zbiórka miała miejsce na parkingu przy sklepie w Wagowie. Po powitaniu i krótkim wstępie ruszyliśmy w trasę. Pierwszym przystankiem było zadrzewienie przydrożne, w miejscu dawniejszego stawu, przez który przepływał (i nadal okresowo płynie) niewielki ciek. Wkroczyliśmy do wnętrza tego zadrzewienia i tam dokonaliśmy obserwacji oraz omówiliśmy historię oraz perspektywy dla tego miejsca. Zwróciliśmy uwagę na występujące tu obce gatunki, które tak licznie występują w naszym otoczeniu i są tak znaczącym elementem współczesnego krajobrazu. W tym miejscu występuje m.in. inwazyjny winobluszcz pięciolistkowy, nawłoć kanadyjska, niecierpek drobnokwiatowy, a na skraju i granicy z drogą także robinia akacjowa. Wśród rodzimych roślin zwróciliśmy uwagę na kwitnącą i owocującą psiankę słodkogórz Solanum dulcamara oraz charakterystyczne liście kosaćca żółtego Iris pseudacorus, świadczące o wodnej przeszłości tego miejsca. Oprócz tego dominowała roślinność szuwarowa z trzciną, mozgą, turzycami i sitami, przechodząc stopniowo w ziołorośla zdominowane przez pokrzywę zwyczajną Urtica dioica. Z krzewów, dominowały wierzby: szara Salix cinerea i wiciowa Salix viminalis a wśród drzew wierzba krucha Salix x fragilis i olsza czarna Alnus glutinosa. Zwróciliśmy też uwagę na widoczne w tym miejscu owocniki grzybów, wśród których była kruchaweczka, zapewne zaroślowa Psathyrella candolleana, z charakterystycznymi zwisającymi z kapelusza resztkami osłony, czubajeczka cuchnąca Lepiota cristata odznaczająca się charakterystycznym zapachem owocników, a także wymagające dodatkowych czynności w celu oznaczenia: inne kruchaweczki oraz strzępiaki. Widoczne były również nadrewnowe: kisielnica wierzbowa Exidia recisa oraz gmatwica chropowata Daedaleopsis confragosa. Maciej wypatrzył sporysz w kłosku trawy – kostrzewy olbrzymiej Festuca gigantea. Wśród bezkręgowców, liczne były m.in. związane z wilgotnymi siedliskami ślimaki – bursztynki (Succinea sp.), czy pająki kwadratniki (Tetragnatha sp.). Udało się schwytać także niewielką, lecz barwną ćmę – ozimicę ochrówkę zwaną też morką wierzbówką Xanthia togata. Iza opowiadała o sporym bogactwie ptaków tego miejsca, lecz niestety o tej porze roku, nie było słychać zbyt wielu ich głosów. Tuż obok tego zadrzewienia wyznaczona jest działka z ofertą jej sprzedaży.
Przydrożne odkrycia
Dalej nasza trasa wiodła w kierunku łąk, leżących za sąsiadującym z miejscowością grądem. Przydroże trasy wiodącej jeszcze wśród zabudowań miejscowości okazało się być stanowiskiem jednego z gatunków kasztelańskich gwiazdoszy, a mianowicie gwiazdosza frędzelkowanego Geastrum fimbriatum. Tym sposobem Wagowo stało się kolejną miejscowością w regionie mogącą się pochwalić obecnością w nim grzybowego symbolu regionu – gwiazdosza. Na dalszej trasie, już na wysokości ogródków działkowych, zauważyliśmy zagon inwazyjnego rdestowca. Uwagę przykuły też dziwne „poziomki”, które okazały się poziomkówką indyjską Potentilla indica – uciekinierką z ogrodów. Przy drodze rósł też inwazyjny erechtites jastrzębcowaty Erechtites hieracifolia, ale z braku czasu, postanowiliśmy nie zwracać na niego uwagi. Po drodze mijaliśmy wyglądające żałośnie monokultury sosnowe. Duża część drzew była zaatakowana przez jemiołę rozpierzchłą Viscum album ssp. austriacum – podgatunek jemioły atakujący głównie sosnę. Kiedyś była to wielka rzadkość ale przy obecnych zmianach klimatycznych staje się teraz poważnym problemem, zwłaszcza w Lasach Czerniejewskich. Mijaliśmy też pozostałości starego grądu, zniekształconego nasadzeniami sosny. Akurat niedawno wykonano tam rębnię gniazdową, toteż starodrzew ten poszatkowany został siecią powierzchni, na których wycięto drzewa. Pozostałe resztki drzewostanu zostaną wycięte w niedalekiej przyszłości. Zawsze szkoda takich lasów, wiekowych dębów i sosen. Pojawia się pytanie: czy nie można by choć części takich lasów pozostawiać samym sobie? Po pokonaniu kolejnego odcinka trasy dotarliśmy do kolejnego celu naszej wyprawy – a mianowicie sporej połaci łąk.
Na wagowskich łąkach
Dokonaliśmy obserwacji flory łąkowej tego miejsca. Jednym z gatunków, który zwrócił naszą uwagę był sit rozpierzchły Juncus effusus i skupiony Juncus conglomeratus. Widoczny był rów melioracyjny służący odwadnianiu tego miejsca. Dyskutowaliśmy na temat walorów tychże łąk. Wiele wskazywało na ich degenerację i przesuszenie, m.in. obecność iglicy pospolitej Erodium cicutarium czy lnicy pospolitej Linaria vulgaris. Zastanawialiśmy się jak działać dla ich dobra i co im zagraża.
Droga powrotna
Wracając do centrum Wagowa przeszliśmy lasem wzdłuż opłotowania ogródków działkowych. Tam miłą niespodzianką okazały się rosnące w ilości kilku sztuk borowiki szlachetne, które zebrała jedna z uczestniczek wycieczki. Przechodząc ponownie dróżką z gwiazdoszami udało się wypatrzeć ciekawego motyla – pazika brzozowca Thecla betulae, który jednak uciekł z siatki i nie pozwolił się oglądać uczestnikom wycieczki. A szkoda!
Nie cały plan został zrealizowany
Czas upływał szybko, sporo czasu spędziliśmy w pierwszym punkcie – zadrzewieniu przydrożnym oraz w trasie na łąki, w związku z czym nie udało się zrealizować ostatniego punktu programu tj. zbiorników wodnych w miejscu dawnej żwirowni. Postanowiliśmy nadrobić to następnym razem.
Co dalej z tą ostoją? Miniwarsztaty
Miniwarsztaty odbywały się jeszcze w centrum Wagowa, w przydrożnym zadrzewieniu, a następnie na łąkach. Wnioski, jakie uzyskaliśmy w toku dyskusji są następujące: zagrożeniem dla naszych rodzimych ekosystemów są inwazyjne gatunki obce. Każdy może przyczynić się do zmniejszenia zagrożenia poprzez rezygnację z ich uprawy we własnym ogrodzie. Ekosystemy zależne od wód są w coraz gorszym stanie, wskutek ciągłego odwadniania i pogłębiania rowów melioracyjnych. Należałoby wreszcie zakończyć takie złe praktyki. Sytuację pogarszają zmiany klimatu – głównie coraz mniej śnieżne zimy.
Wnioski omówiliśmy na forum. Chcemy rozmawiać na takie tematy, aby stały się one ważne dla lokalnych społeczności, szeroko dyskutowane na forach i śmiało akcentowane w kontaktach z lokalnym samorządem. Chcemy uświadamiać ludzi i uwrażliwiać na otoczenie i występujące dla niego zagrożenia. Świadome społeczeństwo to cenny i ważny sojusznik w walce o lepsze jutro i zachowanie unikatowych walorów rodzimej przyrody i krajobrazu. Wspaniała atmosfera jaka towarzyszyła nam tego dnia utwierdza nas w przekonaniu o słuszności naszych działań. Dlatego mamy nadzieję na więcej takich spotkań.
Dziękujemy z całego serca wszystkim uczestnikom, przybyłym na naszą wycieczkę! Szczególne podziękowania należą się Izabeli Skawińskiej-Luther za inicjatywę realizacji wyprawy z przyrodnikami w Wagowie, w ramach akcji „Zaproś nas do siebie”. Czekamy na kolejne zaproszenia 🙂
Poniżej zamieszczamy fotorelację z całego wydarzenia: