Akcja usuwania nawłoci z murawy w Kocanowie – 24.07.2025

Akcja usuwania nawłoci z murawy w Kocanowie – 24.07.2025

Dzień 24 lipca bieżącego roku zapisał się „nawłociowymi” zgłoskami w historii pewnego wzniesienia nad torami w Kocanowie. Właśnie tego dnia udało mi się w tym roku dotrzeć w to miejsce z workiem, rękawicami i sekatorem i przedsięwziąć działanie ochrony czynnej, porastającej to wzniesienie cennej przyrodniczo murawy, przed inwazją nawłoci tamże.

Jak podano na portalu Wikipedia, sprowadzona z Ameryki Północnej nawłoć kanadyjska jest silnie rosnącą i bardzo konkurencyjną wysoką byliną, która tworzy ubogie gatunkowo i bardzo trwałe zbiorowiska roślinne. Ograniczenie różnorodności i liczebności gatunków rodzimych wynika z dominacji nawłoci, która rozrastając się klonalnie osiąga dużą gęstość pędów (ponad 300 na 1 m²), poza tym także z oddziaływania allelopatycznego. W efekcie inwazji nawłoci spada także różnorodność gatunkowa owadów i następuje homogenizacja krajobrazu, bowiem zbiorowisko tego gatunku może pokrywać rozległe obszary. W Europie niewiele jest roślinożerców (ślimaków, owadów), które zgryzałyby pędy nadziemne nawłoci. Wszystko to powoduje, że nawłoć kanadyjska wymieniana jest na europejskich listach gatunków inwazyjnych, które stanowią istotne zagrożenie dla środowiska naturalnego. Analogiczne zagrożenia powoduje nawłoć późna.

Kwitnienie nawłoci kanadyjskiej i późnej może rozpocząć się już w lipcu i trwać do października, a najbardziej intensywne jest od połowy sierpnia do końca września. Tegoroczny lipiec nie sprzyjał wczesnemu zakwitaniu nawłoci. Przez większość tego miesiąca nie było upałów, za to było deszczowo, co bardzo pozytywnie wpłynęło na zmiękczenie podłoża opanowanego kępami nawłoci.

Dzień, w który mogłam się pojawić na przedmiotowej murawie w celu usuwania pędów nawłoci, przypadł na 24 lipca. Stan początkowy murawy był następujący – widoczny na poniższym zdjęciu, a można go porównać ze stanem końcowym po wykonaniu czynności, widocznym na fotografii tytułowej do tego wpisu.

Niezwłocznie po przybyciu przystąpiłam do pracy. Szybko stwierdziłam, że warunki pogodowe miesiąca lipca niezmiernie ułatwiły mi zadanie. Brak kwitnienia sprawił, że sekator do ścinania kwiatostanów, aby je ładować do worka w celu utylizacji, okazał się zbędny. W zastanej sytuacji najlepiej było wyrywać ręcznie całe pędy, a te wychodziły łatwo i z korzeniami. Wyrywane rośliny gromadziłam w stosach, idąc po kolei od kępy do kępy.

Moja tegoroczna akcja była trzecią z rzędu (poprzednie przypadały w latach 2023-2024) i zadowoleniem stwierdziłam, że kępy wydają się słabsze niż w poprzednich latach, a to z pewnością dzięki temu, że za każdym razem likwidowałam praktycznie całą część nadziemną roślin, z pewnym udziałem także korzeni. Obserwacja ta obudziła nadzieję, że takie czynności, powtarzane systematycznie przez kilka lat, sprawią, że kępy znacznie osłabną i z czasem zanikną.

Dodatkowo trzeba podkreślić, że jeśli zabieramy się za usuwanie nawłoci, to aby nasze działanie było skuteczne, trzeba usuwać całe nadziemne pędy roślin, a nie same tylko kwiatostany, ponieważ trzeba maksymalnie utrudnić roślinom wykształcenie nowych kwiatostanów. Jeśli utniemy same tylko kwiatostany, roślina szybko wykształci kolejne i nasz trud pójdzie na marne. Żeby takie działanie było skuteczne, musiałoby być wciąż powielane, to nie jest dobra i skuteczna metoda.

Pamiętajmy natomiast, że występuje u nas także rodzimy gatunek – nawłoć pospolita. Poznajmy ją dobrze, występuje w Europie i Azji i znacznie się różni od amerykańskich przybyszów, jest surowcem zielarskim i barwierskim i może być rośliną rabatową (przez pobór nasion). Tej nie zwalczamy.

Czynności wyrywania i gromadzenia nawłociowej biomasy zajęły mi około dwóch godzin. Później pozostało załadować całą biomasę do bagażnika samochodu i wracać do domu, gdzie w ogrodzie czekało miejsce gotowe na zmulczowanie zebraną biomasą.

Najpierw jednak chciałam nacieszyć wzrok widokiem pozostałej flory murawy, wraz z jej entomofauną, która odzyskuje swoją przestrzeń uwalnianą od nawłociowej inwazji. Niektóre zaschnięte już owocostany posłużyły do zbioru nasion na własną tworzoną stopniowo łączkę z rodzimych roślin …. Taka nagroda za pracę wykonaną na murawie, ale zaznaczam – zbiór nasion, a nie wykopywanie roślin z ich naturalnego stanowiska ….

 

A później jeszcze chciało się zażyć chwili relaksu z widokiem na piękną, nieprzebranie rozległą dolinę Główny …

Żeby nie było, że nie miałam towarzystwa …. były jakieś drobne bezkręgowce, ptaki, a także podróżniczki!

A zatem, do przyszłego roku! Widok skutków regularnych działań mobilizuje do kolejnych, a zatem kolejne w lipcu 2026 r.!